• Document: Dormann Artur K. Co zdarzyło się w Lake Falls
  • Size: 2.06 MB
  • Uploaded: 2019-07-20 20:39:31
  • Status: Successfully converted


Some snippets from your converted document:

Dormann Artur K Co zdarzyło się w Lake Falls Victoria, samotnie wychowująca córkę, po trudnym rozwodzie przybywa do Lake Falls, miasteczka położonego w malowniczej górskiej dolinie. Zaczyna układać sobie życie. Z trudem odbudowywane poczucie stabilizacji niszczy wiadomość o zdiagnozowaniu u córki nieuleczalnej choroby. W chwili, gdy kobieta znajduje się na skraju załamania, pojawia się nadzieja. Obcy mężczyzna oferuje swą pomoc, ale umowa między nimi ma drugą, mroczną stronę, a koszty okażą się znacznie wyższe, niż przewidywała. Victoria staje przed wyborami, których konsekwencji nie potrafi przewidzieć. Każda postać z jej otoczenia okazuje się kimś zupełnie innym, niż myślała. Nie wiedziała, że Lake Falls od początku skrywało tajemnicę: rozegrane pięćdziesiąt lat wcześniej krwawe wydarzenia, których nikt, nawet zadomowiony przybysz, nie miał prawa poznać. Dwa narody zginęły tutaj, chociaż jeden został obwołany zwycięzcą. Zapytaj umarłych, która strona wygrała wojnę. Karl E. Wagner Prolog Ostry zakręt ukazał rozległą panoramę doliny ze spoczywającym na jej dnie uśpionym jeziorem. Rozmigotane promienie słońca odbijały się w na wpół zamarzniętej tafli, przedzierały przez drzewa i niczym w soczewce odsłaniały ukryte detale: ścieżkę wśród lasów, ratusz na pożegnanie szczerzący się szyderczo wybitymi szybami oraz malownicze kaskady rzeki Ashuelot. Z tej perspektywy dolina tchnęła spokojem i ciszą. Bezmyślnie patrzyła na krajobraz za szybą, nie mogła sobie pozwolić, aby obraz mijanych domów i cichych, pustych uliczek przywołał niechciane wspomnienia. Kiedyś, dawno temu urzekł ją panujący tu spokój i kazał zatrzymać się na zawsze. Lecz tak naprawdę nie znalazła go ani w odwiecznych lasach i solidnym domu, ani w sobie. Za każdym razem, gdy wyciągała po niego rękę, czmychał sprzed jej oczu, zostawiając chaos, pustkę i rozpacz głębszą niż otchłań jeziora. Teraz zabierała to wszystko ze sobą, niczym najdroższy klejnot, który był jednocześnie źródłem tęsknoty i bólu. Nie uciekała z Lake Falls, jedynie próbowała uciec od siebie, tego, kim się stała przez dwa miesiące zamknięta w świecie skurczonym do rozmiarów domu i najbliższej okolicy. Po raz drugi w życiu próbowała zostawić za sobą przeszłość, lecz tym razem jej pobożne życzenia były niczym jadące w przeciwnych kierunkach pociągi, a ona stała na peronie zagubiona i zdezorientowana, niezdolna do podjęcia jakiejkolwiek decyzji. Jakaś cząstka umysłu rozpaczliwie pragnęła wrócić do miejsca, w którym odkryła i doświad- czyła tak wiele. Inna, nawet nie brała pod uwagę takiej możliwości, była głosem zdrowego rozsądku, który mówił, że oprócz śmierci i zniszczenia nie odnajdzie tam niczego. Kierowca milczał, ona także. Nie mieli sobie nic do powiedzenia. Oboje głęboko skrywali tajemnicę Lake Falls, która była niczym jątrząca się rana po wyrwanym zębie. Za wszelką cenę starali się z nią normalnie żyć, chociaż jednocześnie nieustannie wracali pamięcią do tego, co na zawsze i bezpowrotnie utracili. A może czynili tak, tylko po to, aby ponownie coś poczuć, bo przecież każda namiętność niesie ze sobą ból i cierpienie, jest z nimi integralnie połączona i stanowi drugą stronę tej samej monety. Wszystko, na czym jej zależało, osunęło się w próżnię. Ruiny świata, który opuszczała, były jednocześnie jej własnym pogorzeliskiem. Kim była? Nikim. Bez imienia, nazwiska, własnego miejsca na ziemi, ucie- kinierką skazaną na niekończącą się tułaczkę. Samotna i wewnętrznie wypalona, od tej chwili musiała zdobyć się na wysiłek przeżycia kolej- nych dni. Za szybą od oślepiającej jasności świeżego śniegu odcinały się ciemne pnie potężnych drzew. Samochód wszedł w ostatni zakręt, za którym zniknęła dolina i jezioro. Zniknęła także ostatnia szansa na powrót i pożegnanie, ostatni moment, aby ocalić pod powiekami widok drewnianego domu pośrodku zbocza. Obiecała sobie, że nie będzie za nim tęsknić. Był miejscem, gdzie doznała tak wiele bólu, że powinna opuszczać go z ulgą. Dlaczego jednak jej nie czuła? Gdzie podziały się radość udanej ucieczki i podniecenie nowym początkiem? Zostały z Nim w dolinie, która kiedyś przywitała ją z otwartymi ramionami, leśnym płaszczem szczelnie osłaniając swoje najmroczniejsze sekrety. Dolina niebawem zniknie z powierzchni Ziemi, a wraz z nią miejsce, gdzie w jej marzeniach i koszmarach On będzie czekał na nią zawsze. Gotowy, by zwrócić z naddatkiem miesiące oczekiwań i lata łez. Gotowy, by krwawo zemścić się za to, co mu uczyniła. Wzdrygnęła się lekko, choć już nie musiała się niczego obawiać. Słońce stało wysoko na niebie, swoim blaskiem osłaniając ich ucieczkę. Dopiero teraz nadszed

Recently converted files (publicly available):