• Document: Pierwsze dni, pierwsze tropy
  • Size: 2.98 MB
  • Uploaded: 2019-07-13 18:44:42
  • Status: Successfully converted


Some snippets from your converted document:

1 Pierwsze dni, pierwsze tropy W środę 27 sierpnia, pod wieczór, przyjechałem do domu ze Szczytnej, gdzie kierowałem działaniami w sprawie zabójstwa kilkunastoletniej Magdaleny Szkutnik i dosyć szybko po ty, jak wróciłem, zadzwonił do mnie Heniek Tusiński, który był wówczas zastępcą komendanta wojewódzkiego Policji w Wałbrzychu. To właśnie od niego dowiedziałem się, że niedaleko Kudowy Zdrój, na szlaku wiodącym z Dusznik do Karłowa znaleziono zwłoki (w daleko posuniętym rozkładzie) mężczyzny i kobiety, a wszystko wskazuje na to, że prawdopodobnie zabójstwa dokonano na tle seksualnym, albowiem zwłoki są częściowo obnażone w dolnych partiach ciała. Personalia ofiar zostały ustalone w sposób nie budzący wątpliwości, a pierwsze wstępne oględziny przeprowadziła ekipa z Komendy Rejonowej Policji w Nowej Rudzie, teren został zabezpieczony, a ciała zabrano do prosektorium, aby 28 sierpnia przeprowadzić sekcję zwłok. O ile dobrze pamiętam, to sekcję tę przeprowadziła dr. Szczęsna, która w naszej ocenie była najlepszym policyjnym lekarzem z zakresu medycyny sądowej, od czasów dr. Piotra Czajki (majora MO) i dr. Moskala – obydwaj z Wrocławia Do Heńka miałem do niego pretensję o to, że nie ściągnięto mnie na miejsce zaraz po uzyskaniu informacji o zwłokach, bo przecież byłem tak niedaleko od tego miejsca. Zbył mnie stwierdzeniem, że mam na karku również dwa trupy, więc nie chciał mi na razie głowy zawracać, ale jutro z samego rana mam się do niego zgłosić, ale zanim to zrobię, mam cały wydział postawić w stan gotowości. Oznaczało to wstrzymanie wszelkich wcześniej zaplanowanych wyjazdów w teren. Pełen niecierpliwej ciekawości czekałem na dzień następny szczególnie zaintrygowany. No i doczekałem się wreszcie i o 07:35 (28 sierpnia) byłem w sekretariacie komendanta wojewódzkiego. Oczywiście wcześniej przekazałem sekretarce, że cały wydział pozostaje na miejscu, a po moim powrocie ma ich wszystkich zwołać do mojego gabinetu na odprawę. Ponadto wszyscy mają już być gotowi do wyjazdu. Czułem, że czeka nas ciężka robota, bo takiego podwójnego zabójstwa jeszcze nie zaliczyliśmy. Owszem, na początku mojej kryminalnej kariery miałem do czynienia z dwoma trupami jednocześnie (małżeństwo Florusów w Dusznikach), ale wówczas oficjalnie uznano, że było to podwójne samobójstwo. Jako „milicyjny młokos” miałem co do tego wielkie wątpliwości, ale moje zdanie wtedy jeszcze się nie liczyło. Czas pokazał, że miałem jednak rację. Kolejne podwójne zabójstwo „zaliczyłem” pod koniec lat 80-tych w Świdnicy, kiedy już kierowałem sekcją zabójstw. Wtedy jednak sprawa była prosta, ponieważ od samego początku wiedzieliśmy, że sprawcą jest zięć i ojciec ofiar. Problem polegał na tym, że zdążył nam uciec. Ale to już inna historia, zresztą zakończona sukcesem. Teraz ta nowa zagadka kryminalna od razy wydawała się szczególnie wyjątkowa i jak się okazało mój psi węch mnie nie zawiódł. 2 Gdy tylko pojawiłem się się w sekretariacie komendanta wojewódzkiego, chwilę później przyszedł naczelnik dochodzeniówki Witek Tymoczko (już nie żyje), więc razem weszliśmy do gabinetu Heńka, po którym widać było wyraźnie, że się raczej nie wyspał. Siedział za biurkiem z nieodłącznym papierosem w ręku, a popielniczka wskazywała, że zdążył już wypalić co najmniej ze cztery sztuki. No i oczywiście czarna kawa w szklance, zaparzona w sposób nie wiedzieć czemu nazywany "tureckim". Nie bawił się w żadne ceregiele i zaraz po tym, jak wskazał nam miejsce w fotelach, przeszedł do rzeczy, opowiadając ze szczegółami o tym, co się wczoraj wydarzyło. Z jego rzeczowej narracji dowiedziałem się, że w dniu wczorajszym, około 17:00 został powiadomiony o znalezieniu wpółobnażonych zwłok Roberta Odżgi z Międzylesia i Anny Kembrowskiej z Jastrzębia Zdroju, w Masywie Narożnika, na terenie Parku Narodowego Góry Stołowe, w rejonie działania Komendy Rejonowej Policji w Nowej Rudzie. Wiedząc, że jestem w Szczytnej „przy zabójstwie” Magdy Szkutnik, postanowił do Karłowa udać się osobiście w towarzystwie Alka B. ps. Sierżant i kierowcy będącego w dyspozycji oficera dyżurnego komendy, aby przejąć kierowanie działaniami policyjnymi. Na miejsce znalezienia zwłok dotarli około godz. 20:00 i zastali tam ekipę z Nowej Rudy, która przeprowadzała wstępne oględziny, a w zasadzie zabezpieczała teren, aby w dniu następnym do szczegółowych oględzin oraz przeprowadzenia penetracji okolicy miejsca znalezienia zwłok, mogła przystąpić ekipa kryminalistyczna i dochodzeniowa z KWP w Wałbrzychu. Działaniami tej pierwszej grupy – do czasu przybycia Heńka Tusińskiego – ki

Recently converted files (publicly available):